Jedną z najważniejszych zasad Opus Dei jest "życie wiarą".
Jakże często spotykamy na niedzielnej Mszy Świętej ludzi, którzy żyją przez resztę tygodnia jakby Bóg nie istniał.
Zupełnie jakby prowadzili "podwójne życie", zostawiali swoje chrześcijańskie powinności za zamkniętymi drzwiami kościoła i wracali do codzienności rządzącej się ich własnymi, wygodnymi dla nich zasadami.
Dla wiernych Dzieła podobne rozgraniczenie byłoby swoistą schizofrenią. Skoro Jezus Chrystus jest dla ciebie najważnniejszą osobą na świecie, nie przypominasz sobie o nim tylko raz po raz. Starasz się, aby Jego nauka kształtowała twoje działania i zachowanie w każdej dosłownie sytuacji.
Dotyczy to również modlitwy, która jest jedną z czynności niezbędnej do codziennego życia, tak jak jedzenie i spanie.
Dobrym przykładem tego wplatania modlitwy w codzienną rutynę jest wypowiadanie wiele razy w ciągu dnia aktów strzelistych (actus iaculatorie), będących niczym westchnienia do Pana Boga. Pozwalają one momentalnie przywrócić właściwe proporcje problemom i przypomnieć sobie, jakie właściwie ma się w życiu priorytety. Np. Jezu, ufam Tobie! lub Panie, Ty wiesz wszystko, Ty wiesz, że Cię kocham. Jakże by można, po wygłoszeniu czegoś takiego, nadal narzekać na ciasny but czy irytującego kolegę?
Więcej o modlitwie w osobnym poście.
"Zawsze powinniście się modlić i nie ustawać" (Łk 18, 1)